Fundacja Kerstenów


Fundacja Kerstenów

Silva rerum
 

Fundacja Kerstenów została założona w 2011 roku, aby uczcić i upamiętnić życie oraz dokonania Krystyny i Adama Kerstenów.

Tatry

 

Oboje byli zakochani w Tatrach, tak groźnych jak i magicznych. Ich pasją były wspinaczki z linami, hakami, i tym całym taternickim sprzętem, który tygodnie wcześniej był metodycznie sprawdzany i przygotowywany do wyjazdu. Uwielbiali mieszkanie w namiotach, grotach, szałasach pasterskich, np. przy drodze do Pięciu Stawów, czy tez w leśniczówce Wanta, gotowanie na kocherze, jedzenie często niedogotowanych bądź przypalonych jedno-daniowych posiłków „z wkładką”. Prowadzili wieczorne rozmowy z innymi zapaleńcami, tak jak oni zakochanymi w górach, planując wspólne bądź samodzielne wycieczki.

Ich wyprawy często były i trudne technicznie i uciążliwe fizycznie. Mało mówili o tym w Warszawie, nie chwalili się tym przed znajomymi czy kolegami. Ale z innymi taternikami lubili pogwarzyć o wspinaczkach, które czasem wymagały nie byle jakiej gimnastyki. Tytuły i katedry pozostawiali w Warszawie, dla innych taterników byli Krystyną i Adamem z Warszawy, ani mniej ani więcej.  

Myślę, że Tatry pozawalały im oderwać się od wszystkiego, a przede wszystkim od obowiązków, jakie sami sobie narzucali, i terminów, jakie sobie nakładali, aby potem z nimi walczyć. Po jakimś czasie, ich nawał, a przecież zawsze było ich za dużo, wycieńczał ich i psychicznie i fizycznie. Branie pożyczki na napisanie książki, zapożyczanie się na poczet pisanie przyszłych artykułów i recenzji, i inne podobne zobowiązania to był świat, w którym żyli i z którym walczyli. Powodem tych zobowiązań były tylko częściowo potrzeby finansowe. Tak na prawdę, to musieli pracować pod pręgierzem, musieli walczyć z czasem i z zadaniami-szczególnie Adam.

A jak już się nie dało wytrzymać, a częściej, jak te zawalone terminy zostały już w reszcie pokonane i prace oddane, to wówczas można było pomyśleć o górach. Jechali, a raczej uciekali, do Zakopanego jako przedsionka czyśćca - tym czyśćcem natomiast to były Tatry. Wspinaczki mogły i być bardzo trudne a także i meczące, ale one wyzwalały ich od myślenia o archiwach, pisaniu, czytaniu, wojnach i pokojach. W Tatrach nabierali sił a także, jak myślę, odmładzali i siebie i ich miłość.

[gek]

 

Źródło: Aleksander Wojciechowski, Tatrzańskie 1954—1978, Poznań 1982.