Fundacja Kerstenów

 

Fundacja Kerstenów

Krystyna Kersten
 


Fundacja Kerstenów została założona w 2011 roku, aby uczcić i upamiętnić życie oraz dokonania Krystyny i Adama Kerstenów.

Wzór krytycznego myślenia

Krystyna Kersten, przedstawiając historię Polski, jest chłodnym analitykiem, choć jej sympatie są oczywiste: po stronie walczących o wolność – pisze w 75. rocznicę jej urodzin

 Andrzej Friszke

Andrzej Friszke jest profesorem w Instytucie Studiów Politycznych Polskiej Akademii Nauk. Autor m.in. Polska. Losy państwa i narodu 1939–1989, Opozycja polityczna w PRL 1945–1980, Anatomia buntu. Kuroń, Modzelewski i komandosi i Czas KOR-u. Jacek Kuroń a geneza „Solidarności”.

Krystyna Kersten dla mojego pokolenia historyków PRL jest bardzo ważnym nauczycielem i niedościgłym wzorem naukowca. Było to prawie 30 lat temu, gdy system komunistyczny trzymał się jeszcze mocno i nic nie zapowiadało jego upadku, ale istniały już środowiska niepokornej, opozycyjnej inteligencji. Właśnie wtedy niewielkie grono historyków przystąpiło do pisania dziejów pierwszych lat powojennych. Archiwa były niedostępne, a zamiar sam w sobie czynem „antysocjalistycznym”. Oczywiste jest więc, że to grono ideowo powiązane było z głównym nurtem opozycji skupionym przy KOR i Towarzystwie Kursów Naukowych. Pozostawali jednak naukowcami, historykami, a nie działaczami czy publicystami opozycji. Nie chcieli bowiem poddawać nauki nawet najsłuszniejszym racjom bieżącej polityki.

W gronie tym byli: Krystyna Kersten i Maria Turlejska, Andrzej Paczkowski i Jerzy Holzer, Maciej Koźmiński i Jan Kofman oraz Adam Michnik, jedyny wśród nich polityk i publicysta, redaktor „Krytyki”, inicjator tych zebrań. Miałem zaszczyt dołączyć do nich w 1982 r.

W dorobku Krystyny Kersten zwraca uwagę wydana w 1974 r. książka Repatriacja ludności polskiej po II wojnie światowej, jedna z nielicznych naukowych prac o pierwszych latach powojennych. Pod tym tytułem kryła się opowieść o losach Polaków przesiedlanych po wojnie z Kresów, powracających z głębi ZSRR, z Niemiec, z Zachodu. Ta wędrówka, która objęła miliony, tworzyła społeczne warunki wielu zjawisk politycznych lat powojennych.

Miała też za sobą monografię o PKWN, która była zgodna z jej młodzieńczym opowiedzeniem się za PRL. Należała do tych, którzy w młodości przeszli przez komunizm, dojrzewając, liczyli na liberalizację systemu, rozczarowani oddawali partyjne legitymacje (uczyniła to po inwazji na Czechosłowację), by w wieku dojrzałym szukać intelektualnej niezależności, a zarazem wspierać demokratyczną opozycję.

Spotkałem ją w 1981 r., gdy przyszła do „Tygodnika Solidarność” z propozycją współpracy. W ciągu kilku miesięcy wydawania pisma oddała do druku trzy ważne artykuły. Pierwszy to refleksje nad drogą przebytą od 1956 r., drugi dotyczył okoliczności powstania PKWN, trzeci – pogromu kieleckiego w 1946 r. Jesienią 1981 r. dokonała rzeczy niezwykłej – napisała na 200 stronach historię powojennego dziesięciolecia. Książka jako wkładka do pisma została wydrukowana w numerze świątecznym „Tygodnika”. 13 grudnia poszła na przemiał.

Historia polityczna Polski 1944–1956 ukazała się już w stanie wojennym. W tamtym czasie miała niezwykłe znaczenie. Nie tylko przypominała losy Polaków w powojennym dziesięcioleciu, ujawniała bezprawie, fałszerstwa, terror, niesuwerenność państwa. Pokazywała losy wielkich zbiorowisk ludzkich, tłumaczyła pierwszy etap tego, z czego potem wyrosła „Solidarność”. Książka ta i odpisy jej fragmentów krążyły wśród czytelników z różnych gruo i środowisk, także robotniczych.

W 1986 r. zostały wydane w Paryżu, a zaraz potem w podziemiu, Narodziny systemu władzy. Polska 1943–1948. Autorka ukazała tworzenie się systemu rządów komunistycznych, mechanizmy zależności od ZSRR, postawę Zachodu wbec Polski, dylematy polityków. Jest to nadal najważniejsza monografia na ten temat. Była to też propozycja metodologiczna, jak pisać dzieje. Kerstenowa zachowywała dystans wobec wszystkich stron konfliktu, zauważała podzielone racje, unikała osądów. Była chłodnym analitykiem, choć jej sympatie były oczywiste: po stronie walczących o wolność, ale z uwzględnieniem realiów wielkiej polityki.

Potem przyszły książki następne, które są dopełnieniem wynikających z tych założeń pytań. Czy były szanse na inną, niekomunistyczną Polskę? Lub inaczej: czy zachodnie mocarstwa „sprzedały” nas w Jałcie, czy też zostały – nie bez własnej winy – oszukane przez Stalina? O tym jest Jałta w polskiej perspektywie, wydana w Londynie w 1989 r. Inne pytania stawiała w podziemnej „Krytyce”. Szczególnie o powojenne podziemie – czy było dojrzałą alternatywą ideową, jakie stawały przed nim dylematy politycznego myślenia? Albo w innym studium – jak postrzegali sytuację powojennej Polski intelektualiści w kraju i na emigracji? Czy widzieli potrzebę oporu, czy przystosowania? Klamrą łączącą te roważania był tytuł tomu zawierającego te studia: Między wyzwoleniem a zniewoleniem. Polska 1944–1956. Inne szkice ukazały się w tomie Pisma rozproszone, opublikowanym w 2006 r.

Już w wolnej Polsce zajęła się wnikliwiej problemem stosunków polsko-żydowskich w czasie wojny i po wojnie, pisząc książkę Polacy, Żydzi, komunizm. Anatomia półprawd 1939–1968. Wraz z nastaniem wolności mogła w pełni zaistnieć, o czym świadczą jej wypowiedzi w pismach popularnonaukowych i codziennych, a także bogactwo tematów obejmujących pierwsze dziesięciolecie i próby namysłu nad pytaniem: czym była PRL? Nie udzielała schematycznej odpowiedzi, jak zawsze wskazywała na różne okoliczności, potępiała mechanizmy systemu, ale zastanawiała się nad zachowaniami uwikłanych weń ludzi, granicami ich możliwych wyborów. Podobną metodę analizy zastosowała jako ekspert sejmowej komisji odpowiedzialności konstytucyjnej, badającej w latach 1993–1996 kwestię wprowadzenia stanu wojennego. Jedyny raz w III RP znalazła się w centrum polityki, ale starała się także wówczas trzymać reguł eksperta historyka. Jej raport obok opracowań Andrzeja Paczkowskiego i Jerzego Holzera był najważniejszym studium tego tematu.

Sens słowa „autorytet” jest dziś podważany i ośmieszany. Nie ma jednak społeczeństwa bez autorytetów. Szczególnie w nauce są nieodzowne. Krystyna Kersten budowała swój autorytet przez lata. Skromna i bezpośrednia, oddziaływała swoją mądrością. Skupiło się wokół niej wielu młodych. Wraz ze starszymi kolegami, a przyjaciółmi Krystyny, stworzyli oni na jej 70-lecie tom Komunizm. Ideologia, system, ludzie, opublikowany pod redakcją Tomasza Szaroty.

Kerstenowa wyraźnie formułowała swój program jako historyk. Nie chciała operować cczarno-białymi schematami, wpadać w ton patriotycznych emocji, schlebiać potocznym opiniom. Często szła przeciw, również wtedy, gdy podejmowała trudne wątki stosunków polsko-żydowskich. Pisząc o przeszłości, poddawała analizie międzynarodową sytuację Polski, warunki społeczne, stan świadomości, istniejące podziały ideowe, grę różnorodnych interesów. Jej pisarstwo było i jest zachętą do głębszego namysłu nad przeszłością.

„Traktuję swoje książki i wykłady – pisała w 1986 r. – jako surowiec i zarazem zaczyn do wyrabiania samodzielnych sądów i opinii, od których zależy rozwój racjonalnej myśli społecznej i nowoczesnej kultury politycznej.”

Źródło: Gazeta Wyborcza, 25.05.2006