[an error occurred while processing this directive]

Fundacja Kerstenów

Krystyna Kersten
 


Fundacja Kerstenów została założona w 2011 roku, aby uczcić i upamiętnić życie oraz dokonania Krystyny i Adama Kerstenów.

Czy przeszłość się powtórzy

 Krystyna Kersten

Strona 1

Odpowiedź na ankietę "Znaku" z 1997 r.: Do jakiej Polski przyjedzie papież?

Zadając sobie pytanie: jaka jest Polska, jacy my jesteśmy 7 lat po odzyskaniu suwerenności, zastanawiam się, czy, podobnie jak to się stało w 1979 roku, kolejna wizyta Jana Pawła II wyzwoli i ukaże zjawiska dziś niedostrzegalne, nieodczuwane, wymykające się badaniom socjologów.

Wydawać by się mogło, że nasza wiedza o polskim społeczeństwie jest przebogata. Prowadzone są wnikliwe studia nad postawami i zachowaniami, dysponujemy sondażami opinii publicznej. Kolejne wybory parlamentarne, prezydenckie, samorządowe, strajki, protesty, manifestacje, nawet dla powierzchownych obserwatorów stanowią wskaźnik nastrojów społecznych. Nakłady różnych tytułów prasowych, od „Nie” po „Gazetę Polską”, poczytność książek, oglądalność filmów i programów telewizyjnych — to wszystko w warunkach wolności świadczy o preferowaniu określonych treści, a tym samym o świadomości, mentalności, kondycji moralnej i psychologicznej obywateli III Rzeczypospolitej. Do tego dodać można wiedzę potoczną, czerpaną ze środków masowego przekazu, z codziennych obserwacji, kontaktów z ludźmi w bliskim otoczeniu, w sklepie, tramwaju, taksówce.

Ale może ta nasza wiedza jest ułomna, tak jak błędne okazały się diagnozy stanu społeczeństwa formułowane w latach 60. i 70. Znamienne z tego punktu widzenia są zapiski Stefana Kisielewskiego z owego czasu. Przedziwny jest bowiem ten dzisiejszy polski krajobraz po zwycięstwie. Entuzjazm, nadzieje, rozbudzona aktywność bardzo szybko ustąpiły miejsca rozczarowaniu, zmęczeniu, apatii w sprawach publicznych, dezorientacji, lękom. Po części było to nieuchronne, po części politykom obozu „S” zabrakło wyobraźni, faktem pozostaje, że naród nasz, uzyskawszy wolność, postawiony wobec wyzwań demokracji, nie bardzo umie sobie radzić z tym darem. Dotyczy to zarówno ogółu obywateli, jak i elit. Jest to zrozumiałe, raczej należałoby się zdumiewać, gdyby było inaczej. Wedle znanego powiedzenia: pies chowany pod szafą będzie miał krótkie nogi. Można ubolewać, że w 1995 roku jedynie 35% dorosłych respondentów i 24% objętej badaniem młodzieży uznało, że demokracja ma przewagę nad innymi rządami, a odpowiednio 16 i 22% stwierdziło, iż dla ludzi takich jak oni nie ma większego znaczenia, czy rząd jest demokratyczny, czy też niedemokratyczny. Można i należy niepokoić się tymi wynikami.

Naiwnością byłoby jednak oczekiwanie, że pokolenia, które nie znały demokracji, błyskawicznie przyswoją sobie jej normy. Było to niemożliwe, tym bardziej że w ciągu minionego półwiecza, wskutek migracji, urbanizacji, przede wszystkim zaś polityki komunistycznej władzy, tkanka społeczna uległa daleko posuniętej destrukcji, powstała, jak to wykazały badania Stefana Nowaka, socjologiczna próżnia między poziomem rodziny i poziomem narodu. Słowa Norwida, ubolewającego: Oto społeczność polska — społeczność narodu, który (…) iż o tyle jako patriotyzm wielki jest, o ile jako społeczeństwo jest żaden”, nie straciły aktualności, podobnie jak inna jego konstatacja:

Polacy przez długi bez-byt polityczny zatracili sztukę parlamentarną i jeżeli im się co nie uda natychmiast, to wnet się od tego cofają.

W „Solidarności” lat 1980—1989 objawił się Norwidowski „pierwszy na planecie naród”, w budowaniu nowego porządku „ostatnie na globie społeczeństwo”.

Jesteśmy w dużej mierze produktem PRL — jego złowrogie dziedzictwo to nie tylko anachroniczne kolosy przemysłowe, lecz także okaleczona świadomość i psychika milionów ludzi, którzy trenowani w wyuczonej bezradności, w postawach roszczeniowych, pozbawieni realnego wspływu na rzeczywistość, nie tylko w skali kraju, ale nawet bliskiego otoczenia: osiedla, wsi, spółdzielni, dziś stwierdzają, że wybory są dla nich przykrym obowiązkiem (13%), stratą czasu obywateli i państwowych pieniędzy (32%), grą pozorów i mydleniem oczu (40%), obojętne (23%). Prawda, że 67% nadanych w 1995 roku uznało, że wybory to najlepszy sposób wyłaniania rządzących, wedle 42% dzięki wyborom ludzie tacy jak oni mogą wpływać na władzę, dla 34% jest to z trudem wywalczone prawo.


Strona 1, 2, 3

Źródło: Krystyna Kersten, Czy przeszłość się powtórzy. W odpowiedzi na ankietę: Do jakiej Polski przyjedzie papież?, „Znak” 1997, nr 4, s. 105—109.